Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z pokładu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z pokładu. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 kwietnia 2009

Horoskop letni.

Ostatnio nie zdarzają mi się normalne loty. Czy też raczej powinnam napisać - normalni pasażerowie. Nie wiem czy tacy zwyczajni ludzie już nie latają czy to po prostu przed moimi lotami robione są specjalne castingi. W każdym bądź razie w pracy absolutnie się nie nudzę.
W zeszłą środę byłam na szkoleniu na samoloty, które przychodzą do nas z Centralwings. Będziemy wykonywać na nich czartery. Na sezon letni zaplanowano ponad 4000 takich lotów. Ciekawe czy fundusz inwalidzki też przewidzieli. Już teraz sporo latam. Boję się tego, co będzie w sezonie, zwłaszcza, że na początek lipca przypada organizowanie większości spraw ślubnych.
Choć z drugiej strony - od przybytku głowa nie boli. Zawsze lepiej mieć więcej pracy niż nie mieć jej wcale :)

niedziela, 8 marca 2009

View from the top.

Dziś mijają 3 lata od kiedy wykonałam swój pierwszy lot. Pamiętam jakby to było wczoraj. To był poranny Frankfurt. W czasie startu siedziałam na swoim jumpseat'cie i nie mogłam uwierzyć, że naprawdę zostałam stewardessą.
3 lata. Pomyślałam, że to dobry moment na zastanowienie się, co dalej? 30 razy obleciałam Ziemię dookoła i znam już tę pracę od podszewki. Szybko doszłam do wniosku, że bardzo lubię swój zawód. Serio. Zero nudy! Zero rutyny! Ciągle coś się dzieje. Ciężko by mi było wrócić do siedzenia za biurkiem. Oj, ciężko. Ale może będzie trzeba, bo w lotnictwie dzieje się źle. Ta perspektywa niby jakoś szczególnie mnie nie przeraża. Tylko tak smutno bez tego latania by było.
Bez przepuszczania fortuny na zakupach w USA i wolnocłowym, bez głupich pytań i komentarzy pasażerów i bez debriefingów po locie.
Czasami bywa ciężko, ale często też jest miło i przyjemnie. Jak dziś, kiedy z okazji Dnia Kobiet kapitan zaprosił całą załogę do siebie na szklaneczkę whisky. Po 9 godzinach lotu słaniałam się na nogach ze zmęczenia i niedotlenienia, ale postanowiłam nie wyłamywać się z szeregu. Ponieważ za whisky nie przepadam dostał mi się... Rémy Martin. Kto i dlaczego wymyślił koniak? Chyba na zawsze pozostanie to dla mnie tajemnicą.
Panowie wznieśli toast za panie, a paniom nie wypadało pić za siebie, więc szefowa szybko wymyśliła coś na poczekaniu:
"Aby mężczyźni za nami nadążali!"
Szklanki poszły w górę, a po chwili odezwał się pierwszy oficer.
"To fizycznie niewykonalne. Mężczyzna z opuszczonymi spodniami zawsze będzie biegł wolniej niż kobieta z podkasaną spódnicą".
No i co prawda, to prawda :)

ślub, wesele