Po dwóch latach zmowy milczenia (której to przyczyny właściwie nie udało nam się do końca ustalić) postanowiłam odezwać się do swojego wieloletniego przyjaciela. W gwoli ścisłości przyjaciel jest płci (bardzo) pięknej, tyle, że wyraz "przyjaciółka" ma dla mnie - jakoś tak, sam z siebie - nieco pejoratywny wydźwięk. Smutne, zupełnie jakby kobiety nie potrafiły się przyjaźnić. A przecież to nieprawda.
Na spotkanie szłam przekonana, że tak jak kiedyś to już nie będzie, ale nadal może być dobrze. Jakie więc było moje zdziwienie kiedy okazało się, że rozmawia się nam jak dawniej. Zupełnie jakbyśmy rozstały się wczoraj, tyle, że w międzyczasie zdarzyło się mnóstwo rzeczy do opowiadania.
Przy dzbanku (właściwie dwóch dzbankach) pysznej owocowej herbaty spędziłyśmy ponad trzy godziny wyjaśniając sobie różne sprawy i opowiadając, co się u nas działo.
Przez dwa lata starałam się nie dopuszczać do siebie tej myśli, ale teraz widzę, że naprawdę brakowało mi Zu. Cieszę się, że wróciła do mojego życia.
Na spotkanie szłam przekonana, że tak jak kiedyś to już nie będzie, ale nadal może być dobrze. Jakie więc było moje zdziwienie kiedy okazało się, że rozmawia się nam jak dawniej. Zupełnie jakbyśmy rozstały się wczoraj, tyle, że w międzyczasie zdarzyło się mnóstwo rzeczy do opowiadania.
Przy dzbanku (właściwie dwóch dzbankach) pysznej owocowej herbaty spędziłyśmy ponad trzy godziny wyjaśniając sobie różne sprawy i opowiadając, co się u nas działo.
Przez dwa lata starałam się nie dopuszczać do siebie tej myśli, ale teraz widzę, że naprawdę brakowało mi Zu. Cieszę się, że wróciła do mojego życia.



